viernes, 26 de noviembre de 2010

Pasażer (Coma)

Ależ ten czas jednak zapiernicza! Wydawało mi się, że całkiem niedawno opublikowałem poprzednią notkę, a tu proszę, trzy tygodnie prawie minęły! W międzyczasie zaliczyłem dwa kursy (jeden teoretyczno-filmowy, drugi praktyczno-teatralny), dzisiaj zaczynam trzeci (kamerowanie i bycie kamerowanym!), rezultatem był i jest brak czasu na cokolwiek (do czasu spędzonego na kursach trzeba bowiem jeszcze dodać czas spędzony z ludźmi z kursów po kursach!). Ale daję radę! ; )

Z cyklu czego-Hiszpanie-nie-wiedzą: zapytano się mnie kim i skąd są Słowianie. Zdarza się również, że mylą Słowian ze Skandynawami. Niedługo dowiem się, że jestem wikingiem albo Eskimosem.

Joga w Grenadzie to dość śliski temat. Z jednej strony ładne szkoły, dobrze wyposażone i ładnie zaaranżowane, z drugiej wydaje mi się, że samo powieszenie zdjęć Iyengara (jednego z największych współczesnych autorytetów w jodze) nie jest równoznaczne z dobrym przekazywaniem jego nauk. Mogło być gorzej, oczywiście, ale mogłoby też być lepiej. Myślałem, że to bardziej polska mentalność, ten konformizm i to nie-aspirowanie do polepszenia sytuacji, ale wychodzi na to, że, jak wszystko zresztą, są to dość uniwersalne cechy współczesnego człowieka. A szkoda.

Kiedyś mi ktoś powiedział, że docenię Polskę dopiero jak wyjadę na dłużej zagranicę. Wtedy nie wierzyłem, a teraz, z autopsji, potwierdzam. Nie to, że chciałbym wrócić już, zaraz, teraz, ale po prostu przyznaję, że jest to całkiem ciekawy bagaż kulturowy! : )



No hay comentarios:

Publicar un comentario