W tym tygodniu wysnułem pewien wniosek: nie tylko Hiszpanie-studenci podchodzą do uniwersytetu jak do przedszkola. Wśród ciała profesorskiego również znaleźć można zw
olnenników takiegoż pojmowania tej szlachetnej w swym założeniu placówki. Oto bowiem, całkiem anonimowy polski student dowiaduje się od profesora wykładającego Historię współczesną, że na wykładzie można jedynie słuchać i notować i że niedozwolone są modyfikacje któregokolwiek z tych pojęć, lub też ich rozdzielenie, jak na przykład słuchanie bez notowania lub, co gorsza, słuchanie przy jednoczesnym ozdabianiu zrobionych już notatek rysunkiem uroczej małej muszki. Nie wiem, jak ma się do tego wspomniany już wcześniej ogólno-studencko-hiszpański zwyczaj kolorowania notatek. Widać nijak.
W każdym razie, w hołdzie dla wspomnianego profesora, i po spreparowaniu wreszcie ilustracji do przedstawionego wyżej wniosku, publikuję tę oto muchę:
Ściskam przy okazji moją siostrę, która pisała dzisiaj list do Świętego Mikołaja!
No hay comentarios:
Publicar un comentario