sábado, 8 de enero de 2011

Zima, myszy i koniec ferii

Zima w Grenadzie nie objawia się niesamowicie niskimi temperaturami, ani też gigantycznymi opadami śniegu. Zima w Grenadzie to raczej deszcz i zerwane przez występujące z brzegów rzeki mosty. Ewentualnie zapadający się w grząskim terenie filar podpierający drogę. Grunt, że świeci słońce:


A w sklepach zoologicznych naprawdę powinni nieletnich prosić o zgodę rodziców na zakup zwierzaka. Dla dobra zwierzaka. Siostrzeniec przyjaciółki miał do wydania 40 euro (duma 16 letniego Hiszpańskiego samca nie dopuszczała bowiem możliwości odłożenia ich na inną okazję w drugim dniu wyprzedaży), poszedł na zakupy, wrócił z szarą myszką (albo szarym chomikiem, chłopak nie potrafił sprecyzować co sobie właśnie kupił) i był całkiem zdziwiony faktem, że to tak około 2 lat żyje średnio. W tym konkretnym przypadku jak dociągnie do dwóch miesięcy będzie dobrze.


Bilans ferii świąteczno-noworocznych: snu, jedzenia i nicnierobienia pod dostatkiem. Jak śpiewała Agnieszka Chrzanowska, nie bałem się nic nie robić i nie bałem się tracić czas, nie bałem się marzyć i nie bałem się długo spać! Parafrazuję tu piosenkę Nie bój się nic nie robić, jakby ktoś był zainteresowany jej wysłuchaniem!

No hay comentarios:

Publicar un comentario