Nie ma to jak spędzić trzy dni bez wychodzenia z domu (jeśli nie liczyć dzisiejszego porannego pójścia po chleb), wylegując się na kanapie i czytając Martwe dusze Gogola, oglądając z tej samej kanapy puszczane jeden za drugim na kanale publicznym filmy takie jak: Harry Potter (pięć części), jakąś komedię z Piercem Brosnanem, hiszpański film z lat 60-tych o latach 60-tych w Hiszpanii, pierwsze pięć minut horroru z Paris Hilton (klasyfikacja gatunkowa dokonana przede wszystkim na podstawie obsady) i jakąś idiotyczną komedię-akcji o emerytowanym komisarzu i jego dzielnym psie, który to pies zjada przypadkiem jakiś ważny dla świata przestępczego mikrochip...
A wszystko to w towarzystwie domowej kocicy, o której nie wiem, czy wspomniałem, a jeśli nie, to właśnie to robię! No schodzimy na koty, proszę państwa! Ewentualnie na borsuki:
No hay comentarios:
Publicar un comentario